Baner Don Kichotki
Obraz Marka Kraussa

11627


Cesarz Napoleon w Pałacu w Górze

Cesarz Napoleon  w  Pałacu  w Górze

Na  zalakowane  wypachnione  dostarczone  przez  konnego gońca zaproszenie księcia  Stanisława Augusta Poniatowskiego Jego osławiony pałac w sąsiadującej z Janówkiem  Pierwszym  Górze osobiście zaszczycił   mikrusowaty  ale  nadrabiający  butną miną francuski  cesarz Napoleon  Bonaparte  Książe  wysłał po gościa  reprezentacyjną  wymoszczoną  atlasowymi  poduchami  wypchanymi  kaczym puchem ośmiokonną   karetę   ze  stangretem  lokajami i  poczetem  powitalnym wszystko   miało być idealnie  na cycuś i tip top kare araby  oraz białe  klacze  rasy   Hackney lub innej  dziś już trudno to dokładnie  ustalić pieczołowicie  wyszczotkowane  ubrano w ozdobną uprząż a łby  ukwiecono  czarno czerwonymi piuropuszami  niestety  w dniu  przyjazdu  zimny  deszczyk poprostu grubiańsko bimbał  sobie  z  książęcych  planów  z ciemnych  chmur  lało tak  że  żabie damy  w  stawach  miały  upojny  bal   chociaż  nie  wszystkich  świętych  koła  karety lgnęły w błocie  aż  po resory   toteż maksymalne  wpieniony sytuacją żabojad  wolał  dosiąść własnego  hebanowego  ogiera ogiera  bez klasycznego siodła ale z pikowanym  parchworkowym  kobierczykiem  czarne  skórzane buty   do  konnej  jazdy  z  długimi  cholewkami   granatowe  skórkowe bryczesy  kawaleryjskie  z bufami  chabrowa kurtka  ze  stójką  złotymi   lamówkami  przy  szmaragdowych dużych świecących  guzikach  na przodzie i  miodowych  mankietach   na  ramionach  plecione  naszywki  przypominające  warkocze  chałek   z rodzynkami koloru pszenicznego dłonie  zakryte pięciopalcowymi  kremowymi welurowymi  rękawiczkami  kędzierzawy  brunatny  łeb  zasłaniała częściowo  smolista  czapka w  kształcie  rogala z białą lamówką Cesarzowi   towarzyszyła też  świta  konna kilkunastu jeżdzców  z myśliwkimi  rogami  i  złocistymi trąbami  po bokach  karety  z drewnianymi  brązowymi  kołami na mini  schodkach  stało   wysztafirowanych  dwu  lokai  całych w białych liberiach ze śmiesznymi  butami o trójkątnych  noskach   w  perukach   barwy  lnu  spiętych  ciemnymi   kokardkami  Był rownież  gończy  o łysej  glacy  który  trzymał    w jednej  ręce kilka  par  cieniutkich beżowych  smyczy przypiętych  srebrnymi  karabińczykami do szelek  sześciu  ogarów  polskich o  czarno brązowej  sierści owe  psiska zerwały  się i rzuciły w nagłą pogoń za wyczutym szaro białym  zającem  głośno   ujadając
 





Towarzystwo Przyjaciół Ziemii Przasnyskiej