Baner Don Kichotki
Obraz Marka Kraussa

8837


 Historia rodziny Natalii  Pietrzak Krauss  - Prababka Helena  1878- 1952

 PRABABKA  ZE  STRONY  MAMY   HELENA POCHODZIŁA  Z  WIELISZEWA  KOŁO OLSZEWNICY  STAREJ
Z DOMU  NAZYWAŁA  SIE  WALISZKIEWICZ  NIE  WIEM  CZY  MIAŁA  RODZEŃSTWO  NIE POTRAFIŁA  CZYTAĆ ANI  PISAĆ
BYŁA  GOSPODYNIĄ  DOMOWĄ  PRZED  ŚLUBEM  Z  TEOFILEM  KOŁACZEM  BYŁA  ZAKOCHANA  W  KIMŚ  INNYM
JEDNAK RODZICE  JEJ NA TO  NIE ZWAŻALI   ZAARANŻOWALI  PRZYMUSOWE  MAŁŻENSTWO  ŻEBY  POŁĄCZYĆ  DWA 
GOSPODARSTWA  W  JEDNO  CHOCIAŻ POLA BYŁY  W SĄSIEDNICH  MIEJSCOWOŚCIACH   TEOFILA  W  OLSZEWNICY  A  JEJ
 KILKA KILOMETRÓW  DALEJ  MIAŁA  W  CHWILI  ŚLUBU  DWADZIEŚCIA  LAT ON  O  DZIESIEĆ   WIĘCEJ
 BYŁ  ROK  1898  DO  TYSIAC  DZIEWIĘCSET   PIĄTEGO  ROKU  MIESZKAŁA  Z MĘŻEM 
ZWANYM  TOFILKIEM  U  JEGO  RODZICÓW   TAM    PRZYSZŁY NA ŚWIAT  ICH  TRZY  NAJSTARSZE   CÓRKI  MARIANNA WIKTORIA I JULIANNA KTÓRE  DZIELIŁA RÓŻNICA   DWÓCH  LAT  I  ZROBIŁO  SIĘ  ZA  CIASNO  WIĘC  TEŚC HELENY  POSTANOWIŁ  SPRZEDAĆ  TROCHĘ  HEKTARÓW
I POZBYWAJĄC  SIĘ  MŁODYCH  Z  DZIECIAKAMI  KUPIŁ  IM  W  JANÓWKU  ODDALONYM  OD OLSZEWNICY  STAREJ  O  SIEDEM KILOMETRÓW DOM  DWU  IZBOWY  KRYTY  SŁOMĄ   I  PARĘ   HEKTARÓW  ZIEMI  KOSZTOWAŁO  GO TO  NIEWIELE  BO DOM BYŁ  ZADŁUŻONY  GDYŻ  JEGO  POPRZEDNI  WŁAŚCICIELE  NAZWISKIEM   FRANIEWSCY  NIE  PŁACILI  PODADKÓW  ZA TZW  UŻYTKOWANIE  WIECZYSTE  GRUNTÓW   ROLNYCH  I DZIAŁKI  SIEDLISKOWEJ   DŁUGI  ROSŁY  WIĘC LATAMI    ONI  ZALEWALI  PAŁE  NIE  PRACOWALI   I GMINA  W  KONCU  ICH  ZLICYTOWAŁA   I TO  CO  MIELI  NABYŁ  WLAŚNIE  MÓJ  PRAPRADZIADEK  KTÓREGO PERSONALIA  DO DZIŚ NIE SĄ MI  ZNANE


--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------


 Historia rodziny Natalii Pietrzak Krauss - mama Halina Pietrzak 1937

, —--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

 Mama urodziła się w szpitalu nowodworskim a zamieszkała na wsi pochodziła z rolniczej rodziny  wielodzietnej U rodziny mamy panował taki niedostatek wszystkiego że cała rodzina jadła chleb bardzo oszczędnie by starczyło go na więcej  dni  przez to   taki był on twardy że o mało co ząbki się   nieboraczkom  nie połamały  a babcia piekła ten chleb na liściach wiśni i chrzanu   w kuchennym drewnianym  piecu we własnej chałupie Dziadek mojej mamci  gdy dowiedział że  jest dom wystawiony do gminnej do licytacji bo poprzedni właściciel zalegał z podatkami gdy  dostał pieniądze od ojca kupił  ten dom który powstał w 1875 r Gdy rozpoczęła się druga wojna światowa  w  związku z tym że pobliżu domu był ważny obiekt wojskowy Twierdza Modlin to Niemcy prowadzili zmasowane , bombardowania to moja sześcioletnia wtedy mama  razem z babcią dwoma braćmi oraz prababką   ukrywała się  w jednym z betonowych bunkrów na końcu swojej wsi  6 maja 1943 roku gdy mamusia z rodzinką siedziała w domu w ledwo co odremontowanej jedynej małej izdebce  nadleciały  dwa bombowce  niemieckie tzw Stukasy   pogoda była upalna i zupełnie bezwietrzna  jeden z pilotów zrzucił bombę zapalającą która zaczęła lecieć w kierunku  okna izby  w której wszyscy  wtedy  przestraszeni  siedzieli  powstał bowiem  dziwny szum i wir  i bomba zupełne tuż przed uderzeniem w okno  nagle zmieniła tor swojego lotu  zakręciła się wokół własnej osi i lecąc skosem przez  podwórko  uderzyła  z furią  w Maryjną metrową białą glinianą  figurkę pamiątkę po poprzednich  właścicielach  domu   która  stała tam  nienaruszona  od kilkudziesięciu  lat  figurka rozpadła się w zetknięciu  z bombą  na trzy części niemożliwe  do  sklejenia  i tak dzięki  łasce bożej  dom  i krewni ocaleli rzez wojenne bombardowania  mama z najbliższymi  tułała się po różnych miejscowościach  i pomieszkiwała w obcych opuszczonych domach na terenach wiejskich babcia by wyżywić rodzinę zbierała ziemniaki z różnych napotkanych  pól nawet jak były naloty bombowe  dlatego po jednej z takich  historii  babci ze strachu  o własne życie pękł woreczek żółciowy  i dostała żółtaczki do lekarza nie poszła bo nie miała takiej możliwości   przeżyła 92 i pół bez jakichkolwiek  diet w średnim zdrowiu   z wilczym   apetytem  mieli sąsiadów z trójką małych dzieci   sąsiedzi pojechali na gminne zebranie  na podwórku leżały bez żadnego  zabezpieczenia  przed maluchami  24 bomby  wiatraczkowe dwaj smyki   8 i  7 letni nudząc się  szukali zabawy  zamknęli 3 letnią siostrzyczkę w komórce na skobel  a sami wzięli młotek  i dwa śrubokręty i poszli się zabawiać w saperów ich   rodzice mieli do domostwa  około 2 minut  drogi wozem konnym  kiedy  potężny  wybuch  wstrząsnął wszystkim  w  promieniu  kilku  kilometrów  z obu chłopców prócz potoku krwi  zostały tylko strzępy ciał porozrzucane na drzewach  i dachach chat   potem zebrano resztki dzieci  w jedno  białe prześcieradło zawiązano  w węzełek  i pochowano  na cmentarzu Kiedy nadciągał koniec wojny matula wróciła do rodzinnej chaty  a tu przykra niespodzianka  bo leżał martwy niemiecki żołnierz w kuchni ale dziadek nie miał  pieniędzy na pochowanie  pechowca na cmentarzu więc  pochował kaprala   w ogrodzie  tuż pod oknami naszej  domowej werandy

 




















 

 

Towarzystwo Przyjaciół Ziemii Przasnyskiej