Baner Don Kichotki
Obraz Marka Kraussa

12488


Janówek Pierwszy i powstanie Listopadowe



Wieś Janówek Pierwszy  leżąca obecnie  w powiecie  Legionowskim  za czasów  powstania  listopadowego wg opowiadań mojego pradziadka nie  liczyła  nawet  dwieście  dusz  czyli  wieśniaków  wraz z  rodzinami chłopi  mieszkali  w  drewnianych  słomą  podwórka  były  z reguły  prawie   nie  ogrodzone  bo  wyznacznikami  terenu  z rzadka  bywały  dwa  lub  trzy   oskrobane  kawałkami  ostrego  kamienia  szpiczasto  zakończone  drewniane  wąskie  długie  kołki najczęściej  ośikowe lub   brzozowe zwierzęta  gospodarskie   takie  jak  konie gąski  kaczki  owce   czy   krowy nie    miały  ani  kapki  wolności  ze  względu  na  sfory wałęsających  się zewsząd bezpańskich   psów   czy też dzików   niedzwiedzi  albo  watach   szarych  wilków z bujnych  pobliskich  cieszących oczy   zielonością lasów   By  móc zbierać plony  ziemi    wynajmowano  do pilnowania trzody  podrastające  dzieci  w wieku  od  dziewięciu do czternastu lat za żywność  dostarczaną ich rodzicom  od  bogatszych  gospodarzy miały one   obowiązek  zapedzać  poszczególne  bydło na pastwiska  i bacznie  przez cały  dzien za wyjątkiem trzykrotnych pór dojenia kiedy to bydełko wracało do obejść uważać by nie  weszło w szkodę  albo też nie  zaginęło  przestraczone  podczas  burzy wieśniacy  w dniach powstania  listopadowego  gromadnie  i  karnie  pieszo  ruszali do  boju  taki  był  odgórny  przykaz  który  ustnie przekazano im  na zebraniach gminnych przez  delegatów  uwczesnych  władz krajowych  poszło do bitwy  70 procent   mężczyzn  w  wieku   od  17  do 70  lat starcy  młodsze  dzieci i  kobiety  musiały  pilnować chałup i  pozostałego dobytku   męscy wiejscy  protoplaści  okutani w  grube  kożuszyska  i  baranie   czapy  na czerepach   ochoczo  wymachiwali  ostrymi  niczym   brzytwa   kosami  podrygując trochę   gimnastycznie  albowiem  tyłki nieborakom  marzły   niby  lodowe  dolomity  bo barchanowe  bawełniane  kalesony  do kostek  nie  wystarczały   chociaż  na  wierzch wkładali  dodatkowo  sukienne  średnio  grube  portki  torsy  ocieplali  bawełnianymi  koszulami   i węłniakami   więc  mniej  buchała z nich  zimnica    najgorzej  cierpiały  nogi   owijali je  całe w jakieś flanelowe  gałgany  buty  podobne  góralskim  kierpcom były  szyte  szewską  dratwą  i nićmi  baranimi   a  spody  stóp   smarowane  smołą  ażeby  nie   przemiękały baby  donosiły  swoim  dzielnym  manom  na miejsce krwawej potyczki w glinianych  dzbanach gorący kwas chlebowy  podpłomyki  solone  połacie  słoniny   szynek  kapusty z grochem  albo   ziemniaczanego żuru  z kiełbasą  pomimo  wszelkich starań ofiar walk było mnogo  liczne  amputacje   odmrożonych nóg   rany   boku  łopatek   oraz  piersi  próbowali  łatać felczerzy  nie  zawsze  skutecznie  miksturami   z  ziół  oraz  uryny




Towarzystwo Przyjaciół Ziemii Przasnyskiej